Robert Gadocha

 


Nie wszyscy sympatycy piłkarstwa w naszym kraju wiedzą, ile lat miał uważany dziś za najlepszego lewoskrzydłowego świata Robert Gadocha, gdy debiutował w drugoligowym zespole Garbarni. Otóż – tylko piętnaście! Ten fakt to chyba najlepsze potwierdzenie ogromnego talentu tego znanego dziś powszechnie zawodnika.

W 1957 roku, gdy Robert Gadocha miał lat jedenaście, ojciec zapisał go do krakowskiej Garbarni. Grał w niej przez dłuższy okres czasu, a później – w okresie służby wojskowej – w Wawelu. Punktem zwrotnym w jego karierze zawodniczej był jednak rok 1966, kiedy to świetny lewoskrzydłowy przeniósł się do Warszawy – do Legii. Już w rok później Gadocha wystąpił w pierwszej reprezentacji narodowej, a że debiut był udany, krakowianin z urodzenia a warszawiak z wyboru, zapewnił sobie na stałe miejsce w kadrze biało-czerwonych.

Wielokrotnie zdobywał miano najlepszego piłkarza ligowej rundy, klasyfikowano go bardzo wysoko w challenge'ach i rankingach wielu pism, zajmujących się problematyką piłkarską.

Gadochę często nękały kontuzje. Tak było właśnie m. in. przed Olimpiadą w Monachium w 1972 roku. Gdy już niemal wszyscy "położyli na nim krzyżyk", zmobilizował wszystkie siły, przeszedł wiele udanych lekarskich zabiegów i pojechał na Igrzyska. Już w pierwszym meczu z Kolumbią strzelił trzy gole. W sumie na Olimpiadzie zdobył sześć bramek, zaliczając się do najlepszych zawodników złotej polskiej jedenastki.

Wprost kapitalnie zagrał w finałach X Mistrzostw Świata w RFN (1974). Wprawdzie nie miał szczęścia w strzałach, lecz z jego wypracowań, a szczególnie wspaniale egzekwowanych rzutów rożnych, padło wiele bramek dla polskiego zespołu. Robert Gadocha zyskał sobie postawą na boiskach uznane kibiców na całym świecie.

W pierwszej reprezentacji Polski wystąpił aż 65 razy. Zdobył w tych spotkaniach 19 bramek. Dwukrotnie, w 1969 i 1970, zdobywał z Legią mistrzostwo Polski.

Po Mistrzostwach Świata został w 1975 roku został oficjalnie sprzedany do FC Nantes. W 1978 roku wyjechał do USA.