NASZE ROZMOWY

PIERWSZY MOTORNICZY, KTÓRY WIÓZŁ PAPIEŻA TRAMWAJEM

 

Motorniczym "Tram del Papa" był Krzysztof Torba, kierownik drużyny juniorów młodszych Garbarni.

 

02.08.2016 (AB)

 W czwartek 28 lipca br. podczas odbywających się w Krakowie Światowych Dni Młodzieży Ojciec Święty Franciszek udał się z krakowskiej Kurii Biskupiej na Błonia tramwajem. Krakowskie MPK specjalnie na tę okazję przygotowało wagon z najnowszej serii „Krakowiaków”. To bezprecedensowe wydarzenie wzbudziło spore zainteresowanie, bowiem po raz pierwszy w historii wizyt papieskich – nie tylko w Polsce - głowa kościoła katolickiego podróżowała takim środkiem lokomocji.

 

Prowadzącym „Tram del Papa” był Krzysztof Torba, który w Garbarni od przeszło 10 lat pełni funkcję kierownika drużyny juniorów młodszych, społecznie pomagając trenerowi Stanisławowi Śliwie w prowadzeniu zespołu. Motorniczy papieskiego tramwaju z pewnością wszedł do historii swojej firmy jako ten, który pierwszy wiózł tramwajem papieża.

 

 Wydarzenie to także zostanie zapisane w naszych klubowych kronikach, dlatego też zapraszamy Państwa na krótką rozmowę z Krzysztofem Torbą.

 

 - Krzysztof, emocje już opadły?

 

- Zdecydowanie tak, bo przez kilka dni były bardzo duże. Nie spodziewałem się, że będzie mi dane osobiste spotkanie z Ojcem Świętym, co dla mnie jako człowieka wierzącego było ogromnym przeżyciem. Od papieża dostałem także pamiątkowy różaniec. Wszystko to stało się w czasie mojej służby, a wyznaczenie mnie do prowadzenia papieskiego tramwaju było dla mnie wielkim wyróżnieniem, niejako uhonorowaniem mojej 26 -letniej pracy w MPK SA Kraków.

 

- Później przyszła pora na wywiady dla stacji telewizyjnych, radiowych i prasy. Przez chwilę stałeś się "celebrytą", choć nie były to Twoje pierwsze występy przed kamerami?

 

- Wcześniej już miałem okazję wypowiadać się przed kamerami, ale dotyczyło to spraw dużo mniejszej rangi, choć także związanych z moją pracą. Podczas przewozu Ojca Świętego nie było czasu na emocje, bo zaplanowana trasa musiała być zrealizowana profesjonalnie. Te emocje jednak dały znać o sobie podczas pierwszych rozmów z dziennikarzami tuż po opuszczeniu tramwaju przez papieża Franciszka. To na pewno było widoczne dla każdego widza. Nie czuję się "celebrytą", jestem jedną z bardzo dużego grona osób, które mogły wziąć udział w przygotowaniu papieskiej wizyty. Natomiast z pewnością było to spore wydarzenie w dziejach Krakowa i mojej Firmy MPK SA. To, że akurat mnie powierzono prowadzenie „Tram del Papa” uważam za duży zaszczyt. Jeśli chodzi o wywiady, to nie zwykłem odmawiać, gdyż to niegrzeczne. Próśb od dziennikarzy było sporo, także tych skierowanych bezpośrednio do MPK.

 

- Od ponad 10 lat jesteś w Garbarni kierownikiem drużyny juniorów młodszych. Jakie były Twoje początki w naszym Klubie?

 

 - Zaczęli tu trenować moi synowie, najpierw Łukasz, później młodszy Grzegorz. Przywoziłem chłopców na treningi. Łukasz próbował szczęścia między słupkami w drużynie juniorów u trenera Roberta Włodarza, Grzegorz w zespole trampkarzy u trenera Jacka Kokoszki. Łukasz po krótkiej przygodzie z Garbarnią wrócił do macierzystego Orła Sidzina, a Grzegorz przeszedł pod opiekę trenera Stanisława Śliwy. Pomagałem wtedy w pełnieniu funkcji kierownika znakomitemu człowiekowi Panu Aleksandrowi Skórnickiemu, a kiedy choroba uniemożliwiła mu wykonywanie tych obowiązków, za jego namową przejąłem je.

 

- Zwykle jest tak, że kierownikiem drużyny w piłce młodzieżowej jest jeden z rodziców grających zawodników. Twoi synowie jednak przestali grać w Garbarni, a Ty pozostałeś kierownikiem juniorów młodszych. Dlaczego?

 

- Świetnie dogaduję się z trenerem Stanisławem Śliwą, poza tym Garbarnia to klub który ma niepowtarzalny klimat. Pracują tu doskonali trenerzy, którzy potrafią bardzo dobrze zorganizować pracę, nie tylko swoją. Sam najlepiej wiesz, jak to wygląda, bo przecież jesteś kierownikiem drugiego zespołu seniorów… (śmiech).

 

- Tak, ale ta rozmowa jest dla naszych Czytelników…

 

 - ...jak już wspomniałem, zdecydowała doskonała atmosfera. Nie jestem jedynym kierownikiem, który pozostał mimo że jego syn przestał grać w drużynie. Tak samo jest z kierownikiem juniorów starszych Jurkiem Wojciechowskim. Kiedy znajdziesz miejsce, w którym się dobrze czujesz, kiedy jesteś otoczony ludźmi na których możesz liczyć, kiedy inni doceniają to co robisz i nie obarczają cię na przykład swoimi obowiązkami, to automatycznie nie chcesz się z takim miejscem rozstać. Trenerzy wykazują duże zrozumienie dla naszych pozaklubowych obowiązków, także my jako kierownicy jesteśmy sobie pomocni. Niekiedy zachodzi konieczność personalnej wymiany podczas meczów, kilka razy Ty czy Jurek Wojciechowski jechaliście za mnie na mecz, a ja za was. Zawsze odbywa się to bezboleśnie, w porozumieniu z trenerami. Poza organizacją naszej pracy wspaniałe są spotkania okazjonalne, jak na przykład Opłatek, czy też imprezy organizowane dla dzieci, w których obaj mamy okazję uczestniczyć. To wszystko sprawia, że nie mam absolutnie żadnej ochoty odchodzić z Garbarni.

 

- Garbarnia zmienia się na Twoich oczach. Jak to oceniasz z perspektywy tej dekady, w której jesteś w Klubie?

 

- Serce rośnie. W czasie kiedy jestem w Garbarni nasz klub po prostu pięknieje. Powstały kapitalne nowe boiska, trybuna z krzesełkami, rośnie jak na drożdżach nowy budynek klubowy. Co prawda nie ma już starego, z którym związane są bardzo wzruszające niekiedy wspomnienia, ale mam nadzieję, że równie piękne chwile będziemy przeżywać w nowym gmachu. Dziesięć lat temu kiedy ktoś z bliższych lub dalszych znajomych usłyszał że działam w Garbarni, zdarzało mi się usłyszeć kpinę. Dziś u tych samych ludzi widoczny jest podziw, bo to co się w klubie dzieje zasługuje na szacunek.

 

- Mam nadzieję że Twoje spotkanie z papieżem Franciszkiem przyniesie wsparcie „na górze” także dla Garbarni.

 

- Mam nadzieję, że różaniec który wręczył mi Ojciec Święty, a który jest dla mnie bezcennym darem, przyniesie wsparcie nie tylko Garbarni, ale także mojej rodzinie. Prezent od papieża Franciszka dostałem równo na dwa miesiące przed 25 rocznicą ślubu z moją żoną Dorotą.

 

 - Bardzo Ci dziękuje za rozmowę.

 

- Dziękuję również i zapraszam kibiców na mecze wszystkich drużyn Garbarni.

 

Rozmawiał Artur Bochenek.

 

Zdjęcia ilustrujące niniejszy materiał zawdzięczamy uprzejmości MPK SA w Krakowie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Galerie zdjęć





PARTNER KLUBU




Sponsor I Drużyny




Sponsor II Drużyny




partner relacji video




Sponsor najmłodszych piłkarzy




Partnerzy medialni