CUDOWNA SPRAWA: AWANS BRĄZOWYCH DO I LIGI!

 

            

 

 POGOŃ Siedlce -  GARBARNIA 1:2 (0:1)

0-1 Filip Wójcik 45+2

0-2 Krzysztof Kalemba 80

1-2 Damian Świerblewski 87.

 

Jarosław Przybył oraz Marcin Borkowski i Daniel Szpila.

Arbiter techniczny; Szymon Łężny.

Daniel Chyła, Ziggy Gordon, Dariusz Zjawiński, Dominik Kun, Maciej Wichtowski, Michał Bajdur, Jakub Szrek, Mateusz Żytko -  Krzysztof Kalemba, Tomasz Ogar, Łukasz Pietras.

 

POGOŃ: Rafał Misztal – Ziggy Gordon (46 Jakub Szrek ), Maciej Wichtowski , Mateusz Żytko , Jarosław Ratajczak – Dominik Kun , Daniel Chyła , Dawid Polkowski (60  Damian Świerblewski ), Grzegorz Tomasiewicz, Dariusz Zjawiński (77 Michał Bajdur ) - Adrian Paluchowski.

 

GARBARNIA: Marcin Cabaj – Michał Wrześniewski (88 Łukasz Furtak), Arkadiusz Garzeł, Krzysztof Kalemba ,
Łukasz Pietras - Filip Wójcik (64 Serhij Krykun), Marek Masiuda, Wojciech Wojcieszyński, Szymon Kiebzak – Michał Kitliński (65 Patryk Serafin), Tomasz Ogar .

 

 

13.06.2018 (JC)

 Telefony urywają się, potężne uderzenie idzie za pośrednictwem maili i sms-ów. Double, a raczej triple impact… Dotyczą tego samego: przecudownej sprawy. 13 czerwca 2018 roku Garbarnia Kraków urzeczywistniła sen o I lidze. Z tym, że to już nie sen. To fakt, który muszą przyjąć do wiadomości nawet prześmiewcy naszego klubu, choć przecież jeszcze niedawno bohatersko tkwili na barykadach. Tylko nie wiadomo po co...

 

Zdecydowanie lepiej zająć się czym innym. I zacząć od złożenia pokłonów autorom pięknego sukcesu. Trenerowi Mirosławowi Hajdzie, gronu jego współpracowników i całej drużynie, która rewelacyjną postawą od wielu tygodni wywołała ogólnopolski podziw. Tym większy, że od dziś tożsamy z osiągnięciem celu zawieszonego na wysokości kilku pięter.

 

Wybaczcie patetyczny ton, ale czy może być właściwsza okazja niż teraz?! Wojtek Peterek, Artek Kaliszka, Karol Jastrzębski, Józek Polonek, Janusz Madaj, Romek Pipper, Władek Florek, w imieniu najwierniejszych kibiców Marian Basta, nasz człowiek w Warszawie, czyli Bogdan Kąkolecki… Każdy z nich, z dawnych pokoleń „Garbarzy”, był szczerze wzruszony na okoliczność, że w sensie symbolicznym Garbarnia w końcu wróciła na Ludwinów.

 

Wprawdzie adres trochę nie ten, ale bliskość pozostała. To wciąż ten sam klub, który wreszcie wrócił do czasów, kiedy „Garbarnia” była naprawdę dumnym szyldem. A skalę sukcesu powinny unaocznić firmy, które są od nas niżej: Widzew Łódź, Polonia Warszawa, Zawisza Bydgoszcz, Polonia Bytom, Motor Lublin… I Ruch Chorzów, z którym ostatni mecz ligowy rozegrano w 1956 roku… Kto o takim układzie sił śmiał pomyśleć jeszcze wczoraj?

 

Cokolwiek okrężną drogą musimy wrócić na stadion w Siedlcach, bo przecież tam dokonały się dziś rzeczy nadzwyczajne. Były konkretne przesłanki, aby w kontekście bramkowego remisu w Krakowie obawiać się o losy rewanżu. A ściślej, że w blokach startowych mocniej tkwili rywale, skoro gdy rozlegał się pierwszy gwizdek to oni zachowywali status pierwszoligowca.

 

Ale wcale nie był to stan niewzruszalny. „Garbarze” absolutnie nie mieli zamiaru przyjąć do wiadomości uprzywilejowanej pozycji Pogoni. „Warto również podkreślić, że awans krakowian był jak najbardziej zasłużony. Piłkarze tej ekipy byli dzisiaj zdecydowanie lepsi od wyżej notowanych rywali” - napisała dziś w komentarzu zamieszonym na „www.lajfy.com” pani Patrycja Prucia, która reportersko obsługiwała „mecz o wszystko”. Jesteśmy jej wdzięczni za te szczere słowa.

 

Ten poker wyszedł na zdrowie wyłącznie Garbarni. Naszpikowana piłkarzami o przeszłości w ekstraklasie, Pogoń musiała dziś uznać wyższość drużyny ponadnormatywnie zdeterminowanej. Ufnej we własną wartość i absolutnie zjednoczonej w imię pójścia na całość. Warto było…

 

W 8. minucie doskonałą okazję dla Pogoni zmarnował Kun. W odpowiedzi pięknym strzałem popisał się Ogar, ale Misztal interweniował popisowo. Pierwszorzędnie broniący w całym meczu Cabaj nie pozwolił przelobować się przez Paluchowskiego.

 

Tuż przed pauzą a ściślej już w przedłużonym czasie pierwszej połowy, „Brązowi” objęli prowadzenie. Z wolnego uderzał Kalemba, Misztal tylko sparował piłkę, a z nieuchronną dobitką podążył Wójcik. I opisany powyżej układ sił wprawdzie jeszcze nie runął, ale mocno zachwiał się.

 

Po zmianie stron mógł odrobić straty Ratajczak. Jeszcze przy stanie 0:1 znów Ratajczyk zaatakował, interwencja Krykuna na linii bramkowej była bezcenna. W 80. minucie nawiązali współpracę Wojcieszyński i Wrześniewski, a wspaniałym strzałem z woleja popisał się Kalemba. Jak na kapitana przystało, zresztą nie tylko w tym meczu…

 

Nie tracił nadziei Świerblewski. Najpierw nie zaskoczył Cabaja, bo interwencja golkipera Garbarni była przedniej klasy. Wkrótce Świerblewski w podbramkowym tłoku wprawdzie zmniejszył dystans, lecz była to tylko kosmetyka. Bo meritum sprawy zapewne zostało określone już wtedy, gdy do siatki trafił Kalemba…

 

Sorry za szczerość, ale muszę sobie zrobić drinka. Za Wasze zdrowie, drodzy „Garbarze”…

 

Skrót filmowy (MKP Pogoń Siedlce)

 

 

 

Zdjęcia Pawła Zapióra:

 

 

Zdjęcia Pani Urszuli Rymarczyk:

 

 

 

 



Galerie zdjęć





PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




Sponsor najmłodszych piłkarzy




Partnerzy medialni