II LIGA

U SIEBIE, TO U SIEBIE!

 

     

 

GARBARNIA - SIARKA Tarnobrzeg 3:1 (1:0)

1-0 Arkadiusz Garzeł 43

1-1 Mateusz Broź 75

2-1 Serhii Krykun 78

3-1 Filip Wójcik 88.

  Rafał Rokosz oraz Daniel Wiejowski i Marcin Kasprzyk.

Arbiter techniczny: Bogdan Drobot (wszyscy Śląski ZPN).

Michał Kitliński - Mateusz Broź, Dawid Kubowicz.

 

GARBARNIA: Marcin Cabaj - Petar Borovićanin, Arkadiusz Garzeł , Krzysztof Kalemba, Damian Nieśmiałowski (43 Rafał Górecki) - Michał Kitliński (60 Serhii Krykun ), Łukasz Pietras, Karol Kostrubała, Eryk Ceglarz (70 Filip Wójcik ) - Marcin Siedlarz ( 69 Patryk Serafin), Tomasz Ogar.

 

SIARKA: Karol Dybowski - Jan Grzesik, Dawid Kubowicz , Jakub Księżniakiewicz, Piotr Witasik, Michał Dawidowicz - Kamil Radulj (46 Mateusz Janeczko), Konrad Stępień, Mateusz Czyżycki (87 Grzegorz Płatek), Mateusz Broź - Konrad Zaradny (61 Krzysztof Ropski).

 

 

12.08.2017 Relacja Pana Jerzego Cierpiatki:

 Po dwóch wyjazdowych porażkach (z Radomiakiem i Bełchatowem) „Garbarze” potrafili wykorzystać atut własnego terenu. Podopieczni Mirosława Hajdy pokonali na Rydlówce Siarkę Tarnobrzeg 3:1. Zdarzyła się wszak jeszcze inna piękna historia. Ktoś komuś uratował życie…

 

Tuż przed meczem, prezes MZPN - red. Ryszard Niemiec w towarzystwie prezesa RKS Jerzego Jasiówki wręczył w imieniu PZPN okazały puchar, przekazany do rąk kapitana Garbarni - Krzysztofa Kalemby. Stanowiło to materialny dowód awansu Garbarni do II ligi. Już dwa wcześniejsze spotkania uświadomiły, że będzie w niej zdecydowanie ciężej niż na niższym poziomie rozgrywek. To przeświadczenie wciąż pozostaje aktualne i tak już będzie do końca sezonu. Siarka wprawdzie wracała na tarczy do Tarnobrzega, ale łatwo skóry nie sprzedała. A nawet, okresami, nadawała ton.

 

Relację trzeba rozpocząć od dramatycznych scen, jakie rozegrały się wkrótce po rozpoczęciu drugiej połowy meczu. Jeden z widzów zadławił się spożywaną kiełbaską i do akcji musiały przystąpić służby ratownicze. Najpierw te standardowo obsługujące imprezę sportową, a później pojawiła się na obiekcie karetka „erki”. Trzeba było w trybie ekstraordynaryjnym wykonać zabieg tracheotomii, polegający na otwarciu tchawicy. Gdy starszego mężczyznę odtransportowano do karetki, z widowni rozległy się gromkie brawa. Jakże zasłużone w chwilach, gdy wszyscy, wydawało się beznadziejnie, oczekują ratunku i on nadchodzi…

 

Na boiskowym zegarze widniał w tym momencie wynik 1:0. Było to konsekwencją objęcia przez Garbarnię prowadzenia w końcowej fazie pierwszej połowy. Z prawej flanki boiska podawał Borovicanin, Siedlarz przytomnie zgrał piłkę do Garzeła, a ten bez zastanowienia pięknie huknął pod poprzeczkę.

 

Czy uzyskanie przez „Garbarzy” jednobramkowej zaliczki oddawało stan rzeczy? No, niekoniecznie… Wprawdzie to „Brązowi” mogli otworzyć wynik, gdy po centrze bodaj Nieśmiałowskiego niecelnie „główkował” Ogar, ale Siarce wcale nie brakowało okazji. Niewątpliwie najlepszą z nich, jeszcze przy stanie bezbramkowym, miał Stępień. Po wyrzucie piłki z autu „główkował” on z bliskiej odległości, lecz Cabaj brawurową interwencją zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Na bramkę Garbarni niecelnie uderzali Radulj i Czyżycki.

 

Natomiast igrał z losem były zawodnik „Brązowych”, Broź. Po sfaulowaniu Borovicanina szybko zainkasował on żółtą kartkę. Niebawem konto win mogło być podwojone. Broź próbował wymóc na arbitrze podyktowanie „11”, ale ta symulka nie spotkała się z wiadomymi konsekwencjami.

 

Zanim doszło na trybunach do dramatycznych scen, Siarka stworzyła po zmianie stron dwie sytuacje. Stępień uderzył z wolnego za wysoko, a Cabaj poradził sobie ze strzałem głową Zaradnego. „Garbarze” odpowiedzieli niecelną „główką” Ogara i z opisanych powyżej powodów nastąpiła przerwa w grze. Trwała długo, dokładnie 37 minut. Zastanawiano się, jak wpłyną te nadzwyczajne okoliczności na psychikę obu drużyn.Zdecydowanie lepiej poradziła sobie z kłopotem drużyna Włodzimierza Gąsiora, która uporczywie dążyła do odzyskania remisu.

 

 Groźna była szarża Brozia na lewym skrzydle. Kilkakrotnie w roli ratownika występował Kalemba, swe okazje mieli Księżniakiewicz, Grzesik i Broź, którego strzał z najbliższej odległości sparował Cabaj. Raz piłka uderzyła w poprzeczkę. Wreszcie jednak Broź oddał z dystansu kapitalny strzał i tarnobrzeżanie dopięli swego. Co się jeszcze zdarzy w tym niesamowitym meczu?

 

Najpierw aktywny Broź uderzył za wysoko. W rewanżu „Garbarze” groźnie skontrowali. Na razie bez efektu. Niepomiernie istotniejsze było jednak to, że znajdująca się w odwrocie Garbarnia nagle odzyskała wigor. M. in. dzięki zmianom, które bezapelacyjnie „wypaliły”, krakowianie sami przejęli inicjatywę. I poparli to konkretami.

 

Najpierw debiutujący w barwach „Brązowych” Krykun wykazał się najlepszym refleksem w podbramkowym zamieszaniu i wepchnął piłkę do siatki. Niebawem zaś Serafin obsłużył profesorskim podaniem Wójcika, który z zimną krwią wykorzystał sytuację z gatunku „sam na sam”. Co wcale nie było łatwe, Wójcik uderzał z bocznego sektora pola karnego.

 

Rozmiary zwycięstwa mogły być jeszcze okazalsze. Najpierw stanął przed szansą Ogar, za chwilę Dybowski jakimś cudem obronił strzał głową Kalemby. Bez znaczenia. Po meczu pełnym emocji i dramatycznych zdarzeń Garbarnia otworzyła trzema punktami dorobek w sezonie 2017/18. I zrobiła to wreszcie u siebie, na własnym stadionie. Wcale nie na cudzych obiektach, które na drugoligowe wymogi, trzeba było wynajmować w latach 2011-2014…

 

Skrót spotkania:

 

 

Zdjęcia Pana Pawła Apostolskiego:

 

 

 

Czytaj także:

 

>>>GKS Bełchatów - Garbarnia 3:1 (2:1) - zdjęcia, skrót filmowy<<<

 

>>>1 kolejka: Radomiak Radom - Garbarnia 1:0 (0:0) - zdjęcia, skrót filmowy<<<

 

>>>Karnety i bilety na mecze Garbarni w rundzie jesiennej sezonu 2017/18<<<

 

>>>Rydlówka z drugoligową licencją<<<

 

 

 

 



Galerie zdjęć





PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




PARTNER KLUBU




Sponsor najmłodszych piłkarzy




Partnerzy medialni