ARKADIUSZ RYŚ
"SZKOLĘ ŻYCIA PRZESZEDŁEM WE FRANCJI"

 


Garbarnia - Stal Rzeszów.

 

 10.10.2012 (AB)
Arkadiusz Ryś, środkowy obrońca Garbarni Kraków został pozyskany przed bieżącym sezonem z GKS-u Katowice. Swoją postawą w sparingach, a później w występach ligowych udowodnił, że jego transfer to udane posunięcie klubowych działaczy i ówczesnego trenera, Krzysztofa Bukalskiego. Dziś Arek jest podstawowym zawodnikiem drugoligowej drużyny. Do boiskowej postawy „Rysia” zarówno szkoleniowiec Młodych Lwów Marek Motyka, jak i kibice Brązowej Damy nie mają zastrzeżeń. Ba, trudno sobie wyobrazić drużynę na boisku bez tego sympatycznego piłkarza, który zamieszkał w jednym z pokoików klubowego budynku na Rydlówce. Nie każdy wie, że Arek ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Polski, a także kilkuletni pobyt we francuskim Auxerre. Poniżej prezentujemy wywiad, którego zawodnik udzielił naszemu serwisowi.

 

W barwach Auxerre - archiwum zawodnika.

 

- Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką?

- Pierwszym moim klubem był Uczniowski Klub Piłkarski (UKP) Zielona Góra. W wieku 7 lat tata zaprowadził mnie na trening dla... 9-latków. Trenowałem z nimi przez rok, po czym miałem roczną przerwę, bo nie było jeszcze zajęć dla chłopców z mojego rocznika. Od 1997, kiedy została utworzona grupa rocznika 1988, trenowałem ponownie i nieprzerwanie w UKP.

 

- Na jakiej pozycji na boisku najlepiej się czujesz?

- Większość dotychczasowej przygody z piłką spędziłem na pozycji środkowego obrońcy. I właśnie w tej roli czuję się najlepiej na boisku. Oprócz tego występowałem dosyć często na pozycji defensywnego pomocnika.

 

- A jak się czujesz w Garbarni?

- W Garbarni czuję się bardzo dobrze. Atmosfera w klubie jest bardzo rodzinna, każdy się dobrze zna i szanuje nawzajem. W szatni również panuje przyjemny i przyjazny klimat. To wszystko jest ważne, aby razem tworzyć drużynę.

 

- W swoim piłkarskim dorobku masz występy w młodzieżowej reprezentacji Polski. Czy mógłbyś kibicom Garbarni przybliżyć ten wątek swojej kariery?

- Grałem w młodzieżowych reprezentacjach Polski rocznika 1988. W tym zespole występowali również Marcin Siedlarz i Mateusz Broź, obecni piłkarze Garbarni. Rozegrałem około 60 meczów z orzełkiem na piersi i zdobyłem bodajże dwie bramki. Występowałem w reprezentacjach od U-15 do U-19 w latach 2003-2007, a trenerami byli: najpierw Andrzej Zamilski a poźniej Radosław Mroczkowski (aktualnie trener Widzewa Łódź).
Pamiętam, że każdy występ w biało-czerwonych barwach był dla mnie wielkim wyróżnieniem, a odśpiewanie przed meczem Mazurka Dąbrowskiego to wielka sprawa. 

 

  - Opowiesz coś więcej o swojej przygodzie z Auxerre? Jak trafiłeś do tego klubu, ile meczy rozegrałeś, jak Ci się mieszkało we Francji?

- Francja to już dawna historia. Ale zawsze ją bardzo mile wspominam i jakbym jeszcze raz był w takiej samej sytuacji to postąpiłbym identycznie. Po pewnym meczu młodzieżowej reprezentacji Polski zadzwonił do mnie jeden z menedżerów i zaproponował wyjazd na testy na zachód. Na początku nie wiedziałem gdzie, ale perspektywa wyjazdu była więcej niż ciekawa, więc bez wahania się zgodziłem. Kilka tygodni później pojechałem do Auxerre na tygodniowe testy, który przebiegły pozytywnie. To był maj, a w lipcu pojawiłem się już na treningach z zespołem U-19. Początki były trudne, ale gdy po kilku miesiącach zacząłem "łapać" język francuski, było już o wiele łatwiej. No i tak grałem w Auxerre przez 4 lata – 2 lata w juniorze starszym i 2 lata w rezerwach ( 4 poziom rozgrywkowy we Francji). Z juniorami wywalczyłem brązowy medal mistrzostw Francji do lat 18 i dotarłem do finału Pucharu Francji do lat 18. Skończyłem francuskie liceum i zdałem maturę, również francuską. Pobyt we Francji było dla mnie szkołą życia. Usamodzielniłem się, nauczyłem języka, nauczyłem się gotować (śmiech).
Poznałem wielu wspaniałych ludzi i co najważniejsze: zobaczyłem i przeżyłem na własnej skórze funkcjonowanie dobrego, zachodniego, profesjonalnego klubu. To był fantastyczny okres w moim życiu.

 

W barwach Auxerre - archiwum zawodnika.

 

- W Katowicach różnie Ci się wiodło, w ostatnim czasie pobytu na Śląsku zostałeś przesunięty do zespołu rezerw. Dlaczego tak się działo?

- W Katowicach przez trzy sezony miałem pięciu trenerów. Niektórzy z nich na mnie stawiali, a niektórzy nie. Najmilej wspominam okres, gdy w klubie był trener Wojciech Stawowy. Graliśmy wtedy fajnie w piłkę, a nie kopaliśmy byle gdzie do przodu. W ostatnim sezonie nie umiałem znaleźć wspólnego języka z trenerem i skończyło się na tym, że przesunął mnie do rezerw. W zimie nie udało się rozwiązać kontraktu za porozumieniem stron i zostałem w „Gieksie” do końca rozgrywek. Ale przygoda pod tytułem Katowice już zakończona.

 

 - W sobotę czeka Garbarnię bardzo ważne spotkanie z Puszczą Niepołomice, to dla nas mecz wywołujący zawsze niemal derbową atmosferę. Jakie nastroje panują w drużynie? Czy w szatni już się „gotuje” przed tym występem? Czy masz jakieś pamiętne wspomnienie związane z derbowym spotkaniem?

- Derby z Puszczą będą dla nas bardzo ważnym spotkaniem. Myślę, że każdy w szatni szykuje się bojowo do tego meczu. Dla nas ważne są trzy punkty, których potrzebujemy. Dlatego cały tydzień rzetelnie przepracujemy, aby na sobotni mecz być w optymalnej dyspozycji. Jestem dobrej myśli przed tym spotkaniem i wiem, że jeśli zrealizujemy wszystko co sobie wspólnie z trenerem założymy na treningach podczas tygodnia i przed meczem to będzie dobrze. Czy mam wspomnienia z derbów, hmm....kiedyś w Zielonej Górze przegrałem jeszcze jako junior młodszy z inną drużyną z Winnego Grodu. Pamiętam, że nie mogłem przeboleć tego przez chyba miesiąc i wstyd mi było pokazać się na ulicy przed moimi znajomymi, którzy grali w tej zwycięskiej drużynie. Mam nadzieję, że już nigdy tego nie doświadczę.

 

- Jak oceniasz poziom naszej drugiej ligi? Czy rzeczywiście jest tak, że można zarówno wygrać, jak i przegrać z każdym?

 - Zdecydowanie tak. Ta liga jest tak nieobliczalna, że pierwszy może przegrać z ostatnim. Tak naprawdę poziom jest bardzo wyrównany i o zwycięstwach decydują niuanse. Dyspozycja dnia, wola walki i trochę szczęścia często decydują o wyniku.

 

- Po meczu ze Stalą Rzeszów jako jeden z pierwszych pobudziłeś kolegów z zespołu do wspólnego okazania radości ze zwycięstwa. Widać było, że lubisz zadbać o dobrą atmosferę. Czy uważasz to za ważny element w sporcie?

- Ze Stalą bardzo potrzebowaliśmy zwycięstwa. Trzy punkty zdobyte w takich okolicznościach cieszą jeszcze mocniej. Myślę, że całe napięcie, adrenalina zeszły z nas w momencie radości od razu po meczu. A dobra atmosfera jest w sporcie bardzo potrzebna. Racją jest, że często to dobre wyniki tworzą atmosferę. Jednak dobra atmosfera w szatni i w drużynie powinna być zawsze, nawet w momentach ciężkich. Dlatego uważam również, że to my, wszyscy ludzie związani z klubem, powinni ją tworzyć, a nie tylko dobre wyniki.

 


Garbarnia - Resovia.

 

- Mieszkasz w Krakowie ze swoją dziewczyną, uchylisz rąbka tajemnicy co do jej osoby?

- Moja dziewczyna ma na imię Ewelina. Poznaliśmy się w Katowicach. Obecnie studiuje na UJ w Krakowie. Nie mogę zdradzić zbyt wielu tajemnic (śmiech).

 

- Poza futbolem Arkadiusz Ryś zajmuje się …?

- Poza futbolem studiuję zarządzanie sportem na AWF Katowice. Jestem na III roku i jak dobrze pójdzie - w czerwcu będę bronił pracy licencjackiej. Ponadto uczęszczam na kurs trenera II klasy z piłki nożnej, również w Katowicach. Na początku przyszłego roku powinienem mieć egzamin i mam nadzieję, że go pozytywnie zaliczę. W przyszłości chciałbym zostać w piłce. Na początek praca z młodzieżą, a później, kto wie…

 

- Masz jakiś boiskowy przydomek?

- „Rysiu”. Od nazwiska, więc raczej nic szczególnego.

 

- Czym się interesujesz poza sportem?

- Zainteresowania pozasportowe to dziennikarstwo, ale sportowe w głównej mierze, oraz język francuski. Nie chciałbym go zapomnieć, więc staram się go używać jak najczęściej.

 


Garbarnia - Unia Tarnów.

 

 - Jakiej muzyki słuchasz?

- Słucham każdego rodzaju muzyki po trochu. Nie mam preferowanych wykonawców, a to czego słucham zależy w dużej mierze od mojego nastroju.

 

- Kto jest Twoim piłkarskim idolem?

 - Nie mam jednego, wybranego zawodnika. Jako obrońca podpatruję właśnie nich. Podoba mi się gra Carlesa Puyola. Człowiek skała. Nie jest wybitnie utalentowany, ale swoją wolą walki, charyzmą i chęcią potrafi być wzorem do naśladowania. Prawdziwy kapitan!

 

- Co chciałbyś w piłce osiągnąć jako zawodnik?

- Piłka nożna jest moim sposobem na życie, moją pracą. Chciałbym grać jak najlepiej potrafię i żeby to się pozytywnie odbijało na drużynie. W piłce cały czas trzeba być na maksa zaangażowanym, bo wszystko zmienia się bardzo szybko. Raz jesteś na dole, ale za chwilę możesz być na samej górze. W tej chwili daję z siebie wszystko w Garbarni, a czas pokaże co szykuje dla mnie przyszłość.

 

– Wiem, że to jest ciężkie zadanie, ale oceń możliwości zespołu Garbarni w tym sezonie. Będą kłopoty z utrzymaniem w drugiej lidze, czy raczej będziemy w bezpiecznej strefie tabeli?

- Chciałbym żebyśmy jak najszybciej się utrzymali, bo później, bez presji, gra się łatwiej. Osobiście, jestem bardzo pozytywnie nastawiony i przekonany o tym, że możemy seryjne wygrywać. Wierzę cały czas w górną część tabeli.

 

– Czy chciałbyś coś jeszcze dodać, o co nie zapytałem?

- Chciałbym zaprosić wszystkich kibiców na mecz Garbarni z Puszczą i zachęcić do mocnego dopingu. Na pewno w meczu derbowym będzie to nam bardzo potrzebne. A więc widzimy się w sobotę na stadionie Wawelu.

 

 

Rozmawiał Artur Bochenek

 


Garbarnia - Wisła Puławy.

 

W barwach Auxerre - archiwum zawodnika.

 

W barwach Auxerre - archiwum zawodnika.

 

W GKS Katowice - archiwum zawodnika.

 

W GKS Katowice - archiwum zawodnika.




Galerie zdjęć





Serwis wspiera




Zoo Art



Partnerzy medialni




Sportowe Tempo



MAŁOPOLSKA TV

 

Brązowo Biali

LifeSport



Scena Kraków