V LIGA

POWIEW EKSTRAKLASY I FESTIWAL RZUTÓW KARNYCH

NA RYDLÓWCE

 

 

 

GARBARNIA II - PROKOCIM Kraków 4:1 (2:0)

1-0 Norbert Piszczek 9 (karny)

2-0 Jakub Kozioł 29 (karny)

3-0 Mateusz Ząbczyk 63

3-1 Mateusz Olszański 65

4-1 Marcin Cygnarowicz 68.

 

(świetnie) Sebastian Krasny oraz Krzysztof Nowak i Paweł Bagan (KS Kraków).

Mecz bez kartek.

 

GARBARNIA II: Adrian Jękot - Norbert Piszczek , Dariusz Łukasik, Artur Krzeszowiak, Piotr Ferens (46 Robert Łatka) - Mariusz Stokłosa (85 Patrycjusz Kaim), Krystian Żakowicz, Damian Pabiś, Marcin Cygnarowicz - Jakub Kozioł (55 Mateusz Ząbczyk ), Dawid Palej (80 Szymon Palczewski).
Trener Stanisław Śliwa.

 

PROKOCIM: Arkadiusz Hajduk - Diego Cavarra, Patryk Stankiewicz, Jakub Bułat, Kamil Wąsik (35 Rafał Kafel), Patryk Wolanin, Piotr Sierant (83 Tomasz Wojdyła), Mateusz Olszański , Marcin Marut (46 Filip Jurecki), Karol Sierant, Łukasz Kanior (83 Kamil Doros).

Trener: Grzegorz Kmita.

 

Przy piłce Mateusz Ząbczyk, mecz Garbarnia II - Prokocim z ubiegłego sezonu.

 

26.03.2016 (AB)

W Wielkanocną Sobotę na Rydlówce powiało Ekstraklasą, a wszystko za sprawą arbitra głównego zawodów, Sebastiana Krasnego, który najwyższą krajową klasę rozgrywkową "gwiżdże" na co dzień. Zasada "noblesse oblige", czyli "szlachectwo zobowiązuje", znalazła stuprocentowe odbicie w pokazie sztuki sędziowania w meczu inaugurującym wiosenne rozgrywki krakowskiej "okręgówki" na Ludwinowie.

 

Na ligowe zwycięstwo nad Prokocimiem rezerwa Garbarni czekała bez mała cztery lata. Właśnie 13 maja 2012 roku w 22 kolejce II grupy krakowskiej A - Klasy Brązowi pokonali "Kolejarza" 2:1. Oba zespoły walczyły o awans do V Ligi i przypadł on wtedy podopiecznym Stanisława Śliwy, a Grzegorz Kmita wprowadził swój zespół na wyższy szczebel sezon później. A w pięciu poprzedzających dzisiejsze zawody spotkaniach czterokrotnie zwyciężał Prokocim, a raz odnotowano remis.

 

W 5. minucie bliski pokonania Adriana Jękota był Patryk Wolanin, ale minimalnie spudłował. W 7. minucie "Kocur" wybił na korner piłkę po strzale Karola Sieranta. W 9. minucie nieprzepisowo zatrzymywany w polu karnym gości był Mariusz Stokłosa, a rzut karny pewnie wykorzystał Norbert Piszczek.

 

W 21. minucie po faulu Dariusza Łukasika na K. Sierancie arbiter podyktował drugą, ale nie ostatnią w tym spotkaniu "jedenastkę". Za jej wykonanie zabrał się sam poszkodowany, wziął potężny rozbieg i huknął ...wysoko nad bramką Jękota.

 

W 24. minucie Arkadiusz Hajduk sfaulował szarżującego w polu karnym Jakuba Kozioła i Sebastian Krasny ponownie wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Piszczek, ale tym razem Hajduk bezbłędnie odczytał jego intencje i obronił rzut karny.

 

W 29. minucie jeden z zawodników Prokocimia sfaulował wpadającego z piłką w pole karne Piszczka i arbiter znów bez wahania wskazał na punkt 11 metrów. Kozioł bezbłędnie wykorzystał okazję i podwyższył prowadzenie Młodych Lwów.

 

Wszystkie cztery rzuty karne podyktowane przez arbitra nie budziły żadnych wątpliwości ani wśród piłkarzy, ani wśród widzów, Jak powiedział po spotkaniu trener gospodarzy Stanisław Śliwa, "ekstraklasowy arbiter pokazał, że jeżeli są cztery karne, to gwiżdże się cztery. Nie tak jak w niedawnym spotkaniu juniorów młodszych Garbarni z AP Profi, gdzie gwizdek sędziego milczał przy ewidentnej jednej jedenastce".

 

Coś w tym jest, bo zawodnicy obu drużyn  przez dalszą część spotkania bardzo uważali na grę faul we własnych szesnastkach. Już wiedzieli, że żartów w tym zakresie nie ma.

 

W 35. minucie K. Sierant wykonywał rzut wolny z dystansu, ale nie sprawił problemu Jękotowi, który w 42. minucie obronił ostry strzał z kąta tego samego zawodnika.

 

 W 61. minucie Karol Sierant z rzutu wolnego zacentrował na głowę swojego brata Piotra, ale Jękot nie dał się zaskoczyć. W 62. minucie po wrzutce Stokłosy bliski szczęścia był Dawid Palej. W 63. minucie po dograniu Piszczka Mateusz Ząbczyk z najbliższej odległości kieruje piłkę do bramki.

 

W odpowiedzi Mateusz Olszański po indywidualnej akcji strzałem zza pola karnego pokonał Jękota. Po zaledwie trzech minutach wynik spotkania ustalił Marcin Cygnarowicz, po strąceniu piłki przez Paleja.

 

W 69. minucie Jękot zbił na słupek strzał Piotra Sieranta, a w 79. minucie złapał piłkę po ostrym strzale jego brata Karola.

 

Brązowi odnieśli zasłużone zwycięstwo, ich przewaga - zwłaszcza w drugiej odsłonie - rosła z minuty na minutę. Zanim jednak zdominowali rywala, musieli sobie wywalczyć środek pola, a drużyna z Parku Książąt Jerzmanowskich nie zamierzała składać broni bez boju. Drugi zespół gospodarzy dołożył swoją cegiełkę do udanej garbarskiej soboty, bowiem wcześniej swój trzecioligowy mecz derbowy z Cracovią II wygrali podopieczni trenera Mirosława Hajdy. A że swoje spotkanie zremisowała Soła, a KSZO przegrało na własnym boisku z Podhalem, to świąteczny nastrój na Ludwinowie został solidnie wzmocniony.

 

 



Galerie zdjęć





PARTNER KLUBU




Sponsor II Drużyny




partner relacji video




Sponsor najmłodszych piłkarzy




Partnerzy medialni