ROZMOWA Z BARTOSZEM PRACIAKIEM
POTRZEBNE NAM WSPARCIE KIBICÓW

 

29.03.2012 (AB)
Na dwa dni przed meczem w Pruszkowie poprosiliśmy o rozmowę napastnika Młodych Lwów, Bartosza Praciaka. „Sokrates”, jak nazwał Bartka po jednym z trzecioligowych bojów trener Krzysztof Szopa, bez oporów udzielił odpowiedzi na zadane mu pytania.
Co sądzi o różnicach pomiędzy drugą a trzecią ligą, jak widzi rolę sportu w rodzinnym domu, czy potrzebuje wsparcia kibiców i jakie ma plany na przyszłość – dowiecie się czytając zamieszczony wywiad. Zachęcamy do lektury.

 


"Zapraszam na nasze mecze, bo wsparcie będzie nam potrzebne!"

 

 

- Bartek, jest jakaś różnica pomiędzy drugą a trzecią ligą?


- Osobiście uważam, że jest bardzo duża. Przede wszystkim dotyczy poziomu i jakości gry. Zarówno poszczególnych zawodników, jak i zespołów jako całości. Tempo gry jest zdecydowanie wyższe, także cała otoczka spotkania wygląda inaczej. Stadiony i murawy są lepsze, poziom kibicowania również.

 

 

- W drugiej lidze trudniej o zdobywania goli? Jeśli tak, to dlaczego?


- Zdecydowanie trudniej! Obrońcy prezentują wyższe umiejętności i sytuacji strzeleckich jest bardzo mało. Każdą należy wykorzystać, bo kolejnej może już nie być. Dodatkowo występując w systemie 1-4-2-3-1 jestem bardzo często osamotniony w ataku i muszę walczyć z 2 zawodnikami naraz. Muszę ponadto liczyć na podania od moich kolegów z linii pomocy i obrony bo samemu naprawdę jest bardzo ciężko coś wypracować.
Dlatego na razie zdobyłem "tylko" 6 bramek. Nie jestem osobiście zadowolony z tego rezultatu, bo wiem że stać mnie na więcej i postaram sie to udowodnić w tej rundzie.

 

 

- Piłkarsko przeskoczyłeś w ciągu trzech lat z poziomu IV ligi do II, najpierw przechodząc ze Skawy do Garbarni, a następnie awansując z Brązowymi do II ligi. Garbarnia to dobry wybór?


- Z perspektywy czasu uważam, że bardzo dobry. Żałuję, że nie trafiłem wcześniej do tego klubu i na wyższy szczebel rozgrywek bo wtedy byłaby większa szansa na posmakowanie futbolu na wyższym poziomie niż II liga. Uważam jednak że tworzymy naprawdę grupę zgranych ze sobą zawodników, którzy mogą pozytywnie zaskoczyć, a także zdobyć z czasem kolejny awans.

 

 

 - Co robi Bartosz Praciak poza boiskiem?


- Poza futbolem nie mam zbyt dużo czasu na inne zajęcia gdyż treningi na II-ligowym poziomie pochłaniają większą jego część. Do tego dochodzą jeszcze moje codzienne dojazdy z rodzinnych Wadowic (około 45min).
 Pracuję na 1/2 etatu w Domu Pomocy Społecznej w Wadowicach, przy ul. Parkowej 1 w charakterze opiekuna. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować całej dyrekcji i kierownictwu tego ośrodka za umożliwienie mi pogodzenia pracy zawodowej z grą.
W wolnych chwilach staram się spędzać czas z moją narzeczoną - Agnieszką (ślub 19 maja).
Jestem również wielkim fanem serialu „Dr House”.

 

 

- Jaką rolę odegrał sport w domu rodziny Praciaków?


- Sport jest bardzo ważną częścią życia mojej rodziny. Tata Marek był czynnym piłkarzem do 45 roku życia, karierę zawodniczą przerwał z powodów zdrowotnych. Obecnie jest trenerem B - klasowej drużyny Olimpia Chocznia, której jestem wychowankiem. Można powiedzieć ze to on był źródłem mojego zainteresowania piłką nożną, gdyż od małego jeździłem na każdy mecz Skawy Wadowice, gdy w niej występował.
Poszedłem w jego ślady, choć na chwilę porzuciłem piłkę dla koszykówki, gdzie osiągnąłem nawet 8 miejsce w Polsce w kategorii kadetów z drużyną Skawy Wadowice. Jednak po pewnym czasie w wieku 16 lat postawiłem juz tylko na piłkę, a z koszykówki wyniosłem kilka pożytecznych cech, na przykład skoczność. Poza tym siostra Katarzyna grała kiedyś w siatkówkę. Natomiast mama Zuzanna jest chyba moim największym fanem i bardzo przeżywa każdy mecz.

 

 

 - Jakie masz nadzieje na rundę wiosenną?


-  Przede wszystkim utrzymanie Garbarni! A indywidualnie to minimum 7-8 bramek zdobytych w tej rundzie.

 

 

- Myślisz, że powrót do centrum Krakowa spowoduje większą frekwencję na meczach Garbarni?


- Oby sie tak stało gdyż tego dopingu nam bardzo brakuje. W III lidze był on obecny na każdym meczu zarówno u siebie jak i na wyjazdach. Nie wiem z jakich przyczyn tego dopingu nie ma...
Może jest to spowodowane właśnie lokalizacją naszych meczów w Nowej Hucie i tym że nie gramy na "własnych śmieciach".
Chciałbym, aby sytuacja w tej materii uległa zdecydowanej poprawie i na nasze mecze zaczęło chodzić więcej osób. Z zazdrością obserwujemy atmosferę i liczbę osób na innych obiektach.

 

 

- W Wielką Sobotę 7 kwietnia o 11:00 zagramy na stadionie Wawelu ze Stalą Stalowa Wola, przewidujesz ciężki

 mecz?


- Każdy mecz był i będzie ciężki. W naszej sytuacji w tabeli nie możemy patrzeć na to z kim gramy i które miejsce dana drużyna zajmuje. My musimy z każdym punktować i to najlepiej za 3!
Innej opcji sobie nie wyobrażam. Jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu przez naszych trenerów i musimy to teraz potwierdzić na boisku. Jesteśmy w stanie z każdym w lidze powalczyć o zwycięstwo. Mecz ze Stalą będzie pewnie jeszcze trudniejszy niż jesienią. Ze względu na to, że piłkarze ze Stalowej Woli będą żądni rewanżu za porażkę 0:3 u siebie.

 

 

- Co chciałbyś przywieźć w sobotę z Pruszkowa, z meczu ze Zniczem? Uda nam się go "zgasić", ewentualnie nieco "przyćmić"?

 


- Obyśmy go „zgasili”, czyli przywieźli 3 punkty. Jedziemy tam z takim nastawieniem, bo inaczej po prostu nie potrafimy. A już po meczu okaże się, czy na przykład remis nie będzie bardzo cenny.

 

 

Jakie to uczucie: zagrać na takim stadionie jak Cracovii - pięknym, nowoczesnym - ale przy pustych trybunach?


- Stadion robi naprawdę ogromne wrażenie i gra na nim sprawia dużą przyjemność. A dodatkowo, kiedy jest tam 15 tysięcy widzów to musi być super atmosfera. Osobiście, jak chyba każdy z piłkarzy, wolę grać przy wypełnionej widowni, przy dopingu kibiców, niż przy pustych trybunach.

 

- Bardzo Ci dziękuje za rozmowę.

 

- Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich sympatyków i kibiców Garbarni. Zapraszam na nasze mecze, bo wsparcie będzie nam potrzebne!

 

Rozmawiał Artur Bochenek.

 

 


 




Galerie zdjęć





Serwis wspiera




Zoo Art



Partnerzy medialni




Sportowe Tempo



KIKS TV



Moje Miasto Kraków



Brązowo Biali