ROZMOWA Z MARKIEM MASIUDĄ

 "W KAŻDYM MECZU GRAMY O TRZY PUNKTY!"

 

 

15.03.2015 (AB)

Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę meczu Garbarni z Koroną II Kielce zdecydował się na fenomenalny strzał z odległości ponad 30 metrów, który dał Młodym Lwom prowadzenie. Uczynił to wbrew sugestiom kibiców zasiadających na trybunie, którzy - widząc jego zamiary - głośno krzyczeli "Nie strzelaj!".  Zachęcamy Państwa do lektury rozmowy, jaką z pomocnikiem Garbarni Markiem Masiudą przeprowadzili Adam Delimat (garbarnia.krakow.pl) i Jerzy Filipiuk (Dziennik Polski).

 

- Takiego startu wszyscy sobie życzyliśmy - pierwszy mecz i od razu trzy punkty.

 

- Dokładnie, ważne, żeby dobrze rozpocząć te rozgrywki, jeśli chcemy jeszcze marzyć o tym celu, jaki został postawiony przed sezonem. Cieszę się, że udało się zdobyć trzy punkty i jedziemy dalej.

 

- Boisko nie ułatwiało wam dziś gry, musieliście walczyć jeszcze mocniej niż zwykle.

 

- Zgadza się, gospodarze zrobili co mogli, aby murawa wyglądała jak najlepiej, ale warunki są jakie są. Cieszę się, że w ogóle można było zagrać na naturalnej nawierzchni. W pierwszej połowie wyglądało to dużo lepiej niż w drugiej. Po zmianie stron na boisku było dużo błota i grało się jeszcze ciężej. Cieszy to, że nie dostaliśmy ani jednej żółtej kartki. O to chodzi, żeby grać ostro i agresywnie, ale nie łapać kartek.

 

- Podczas twojej akcji bramkowej wydawało się, że będziesz szukał podania. Myślałeś o oddaniu takiego strzału?

 

- Wcześniej miałem możliwość do takiego strzału, ale wtedy zdecydowałem się dograć bodajże do Tomka Liputa. W tej drugiej sytuacji już zaryzykowałem i uderzyłem - na szczęście weszło.

 

- Przy stanie 2:1 zrobiło się trochę nerwowo.

 

- Nie chcę mówić o drużynie przeciwnej, ale trzeba powiedzieć, że Korona nie stworzyła sobie zbyt wielu sytuacji. Zdobyli bramkę trochę z niczego i mieliśmy małą nerwówkę. Niepotrzebną, bo wcześniej powinno być 3:0 - rzut karny i czerwona kartka. Nie będę jednak komentował pracy sędziów. Udało się dowieźć 2:1 i sięgnąć po zasłużone trzy punkty.

 

- Brakuje wam jeszcze trochę ogrania na naturalnej murawie?

 

- Wszystkie sparingi graliśmy na sztucznej murawie, dopiero ostatni - z Trzebinią - na naturalnej. To trochę inna gra, ale nie ma co się usprawiedliwiać czy szukać wymówek. Ligę gra się na naturalnej nawierzchni.

 

- Mimo sporej ilości kadrowych zmian - czujecie się już na boisku zgrani?

 

- Paru chłopaków odeszło - Paweł Nowak czy Marcin Pluta byli bardzo ważnymi zawodnikami. Kilku zawodników też przyszło, ale graliśmy razem osiem sparingów, spędziliśmy cały okres przygotowawczy. Nie było tak, że dochodzili oni w ostatniej chwili, mieliśmy czas się zgrać. Powoli zaczyna to fajnie wyglądać i wierzę, że z każdym meczem będzie coraz lepiej.

 

- Rywalizacja o miejsce w składzie wciąż trwa?

 

- Tak jest, na szczęście nie przytrafiają nam się kontuzje, więc rywalizacja trwa. W każdym meczu może wyjść zupełnie inna jedenastka. O to chodzi - aby czuć na plecach ten oddech. Wtedy człowiek mobilizuje się do gry jeszcze bardziej.

 

- Runda zapowiada się bardzo ciężko. Jedni mówią, że nie macie szans na awans, inni - że wciąż walczycie.

 

-  W każdym meczu gramy o trzy punkty. Nie patrzymy na rywali tylko na siebie. Chcemy wygrywać każdy mecz, zobaczymy co z tego będzie. Mam nadzieję, że się uda.

 

- Za tydzień czeka was bardzo trudny mecz - wyjazd do Sandomierza na mecz z liderem.

 

- Każdy zdaje sobie sprawę, że to będzie mecz o sześć punktów. Zwycięstwo w takim spotkaniu pozwoli nam nawiązać walkę z czołówką i przybliży nas do realizacji postawionego celu.

 

 

 



Galerie zdjęć





Sponsor II Drużyny




partner relacji video




Sponsor najmłodszych piłkarzy




Partnerzy medialni