III LIGA

ZWYCIĘSTWO Z REZERWĄ KORONY

 

 

GARBARNIA - KORONA II Kielce 3:1 (2:0)

1-0 Krzysztof Kalemba 19 (karny)

2-0 Marcin Siedlarz 44

2-1 Hubert Laskowski 67

3-1 Marcin Cygnarowicz 80.

 

Paweł Gądek oraz Marcin Frączek i Zbigniew Siemiński (KS Tarnów).

Szymonik - Jasiak, Wawryszczuk.

 

GARBARNIA: Paździor – Borovicanin (69 Szymonik ), Kalemba , Moskal, Pawłowicz – Masiuda, Pietras, Liput
(33 Cygnarowicz ), Ferens – Siedlarz (82 Kozik), Ogar (73 M. Górecki).

 

KORONA II: Łodej – Jasiak (64 Słaby), Brela, Wrześniewski, Matulka – Bednarski (46 Wawryszczuk ), Kotarzewski, Dziubek (46 P. Paprocki), Sierpina, A. Paprocki (46 Stachura) – Laskowski .

 

 

15.08.2015 Relacja Pana Jerzego Cierpiatki:

 

 Nie da się ukryć, że zmiany infrastrukturalne na Rydlówce wciąż kojarzą się z wynikiem 3-1. Tak było przed ćwierćwieczem, gdy na otwarcie stadionu Garbarnia pokonała Czarnych Jasło. Tak również było teraz, gdy z trzybramkowym bagażem odprawiono na drogę rezerwy Korony Kielce. Podobieństwo sytuacyjne jest również i takie, że w obu przypadkach goście na chwilę zmniejszali dystans, ale już przy wyraźnie niekorzystnym stanie 0-2…

 

Pytaniem dnia było, czy „Brązowi” potrafią zachować w lidze wysoki standard, jaki wyznaczyli sobie w pucharowych bojach z GKS Tychy i Miedzią Legnica. Przebieg pierwszej połowy dzisiejszego meczu udzielił na tę kwestię jednoznacznie pozytywnej odpowiedzi. „Garbarze” niepodzielnie dyktowali warunki, choć w szeregach rywali znalazło się kilku zawodników z pierwszoligowym stażem. Nie byli w stanie wiele wskórać, bowiem Garbarnia zagrała ten okres meczu pierwszorzędnie.

 

 Krótko po rozpoczęciu i w trudnej sytuacji Masiuda strzelił za wysoko z woleja. W 9. minucie Ferens po otrzymaniu podania od Liputa uderzył kąśliwie, Łodej sparował piłkę na korner. Po nim niecelnie „główkował” Kalemba, chociaż okazja była przednia. Korona II odpowiedziała groźną kontrakcją, ale to na jej przedpolu znów trzeba było bić na alarm.

 

Najpierw domagali się gospodarze podyktowania karnego, gdy w obrębie „16” stracił równowagę Ferens. W 18. minucie arbiter już wskazał na „wapno”. Najpierw staranowany został Siedlarz, lecz akcja toczyła się dalej. Oko w oko z Łodejem stanął Liput, którego bramkarz Korony taktycznie sfaulował. Zarazem bardzo konkretnie, kilkanaście minut później Liput z mocno stłuczonym żebrem musiał opuszczać murawę.

 

Kalemba z olimpijskim spokojem wyegzekwował „11”. Niezależnie od zmiany wyniku intrygowało jednak jakim cudem pozostał na murawie bramkarz kielczan. Ba, nawet nie został ukarany choćby żółtą kartką… Przypomnijmy, że w podobnej sytuacji - podczas finału Pucharu Polski na szczeblu Małopolski - winowajca Drzewiecki już z trybun oglądał resztę meczu Garbarni z Sołą… Dzisiejszy brak reakcji arbitra Gądka na faul Łodeja trzeba potraktować w kategoriach urządzania sobie kpin z sędziowskich obowiązków.

 

Chwilę później Siedlarz precyzyjnie dośrodkował z wolnego, Masiuda „główkował” w sam róg bramki, a mimo to Łodej potrafił zażegnać niebezpieczeństwo. „Garbarze” starali się pójść za ciosem. Niecelnie uderzał Ogar, precyzji zabrakło mu również, kiedy oddawał strzał głową. W końcu jednak, zresztą absolutnie zasłużenie, padł drugi gol dla podopiecznych Mirosława Hajdy. Pietras postarał się o energiczny odbiór piłki i groźny strzał, zaś z nieuchronną dobitką pośpieszył Siedlarz.

 

 Łyżka dziegciu w beczce miodu? Ano sytuacja z 30. minuty, gdy dobrze spisujący się w całym meczu Moskal i Kalemba sprokurowali niebezpieczeństwo na własnym przedpolu. W sytuacji „sam na sam” znalazł się Dziubek, ale jakże ważna interwencja młodego Paździora była znakomita.

 

Warto ponadto przyjąć zasadę, iż od przerywania akcji jest wyłącznie sędzia. „Garbarze”, widząc leżącego na murawie rywala, wyekspediowali piłkę na aut. Nadmierne poszanowanie ducha fair-play odniosło akurat ten skutek, że trzeba było cofać się głęboko na własną połowę boiska. Bo właśnie w tę strefę, jakże dżentelmeńsko, oddali piłkę przeciwnicy…

 

Druga połowa meczu wyglądała długimi okresami zupełnie inaczej. Znacznie lepiej dla Korony, zdecydowanie gorzej dla Garbarni. Nad celem uderzał rezerwowy Wawryszczuk. Za moment Kalemba w ostatniej chwili uprzedził rozpędzonego Laskowskiego. Ten jednak w 67. minucie „główkował” nieuchronnie, korzystając z doskonałej centry Matulki.

 

I pewnie już do końcowego gwizdka nie byłoby dla Garbarni spokoju, gdyby nie Michał Górecki. W 80. minucie pokusił się on o kapitalną ucieczkę prawym skrzydłem i wzorcowe dogranie tzw. ostatniego podania do Cygnarowicza. Ten, akurat w debiucie w barwach „Brązowych”, skrupulatnie dopełnił formalności.

 

Per saldo: Garbarnia odnotowała więcej niż udany występ i po dwóch kolejkach ligowych ma w kieszeni sześć punktów. Możecie przeklinać tegoroczne upały. I tak jednak zdecydowanie wolę je od zeszłego lata. Jakże ponurego...

 

Zdjęcia Urszuli Rymarczyk:

 

 

Zdjęcia Pawła Zapióra:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Galerie zdjęć





Sponsor II Drużyny




partner relacji video




Sponsor najmłodszych piłkarzy




Partnerzy medialni