MAŁOPOLSKA LIGA JUNIORÓW STARSZYCH

REMIS NIKOGO NIE KRZYWDZI,

BKS POZOSTAWIŁ DOBRE WRAŻENIE NA RYDLÓWCE

 

 

GARBARNIA - BKS Bochnia 1:1 (0:1)

0-1 Krzysztof Styrna 24

1-1 Karol Rakowski 86.

 

(bez zarzutu): Wojciech Curyło oraz Wojciech Wajda i Łukasz Mnich.

Dolczak, Borla, Pabiś - D. Pilch, Miszczuk.

 

GARBARNIA: Damian Paździor -  Robert Łatka, Michał Budek, Patryk Pilch, Damian Pabiś (90 Patryk Szeląg) - Piotr Kozak (60 Karol Jędrzejczyk), Piotr Dolczak , Mateusz Borla (53 Karola Rakowski ), Grzegorz Biernacik (70 Michał Matyasik) - Michał Kozik (78 Szymon Palczewski), Bartosz Gigoń (53 Michał Susuł).

 

BKS: Krystian Jaszczyński - Patryk Górszczyk, Mateusz Krokosz, Dawid Grzyb, Hubert Grodowski, Kamil Słaby, Bartłomiej Miszczuk , Michał Kaczmarczyk, Krzysztof Styrna , Dawid Pilch , Grzegorz Mus oraz Szczepan Kruk, Piotr Cisak i Marcin Gnutek.

 

Karol Rakowski (z lewej, foto archiwum) doprowadził w 86 minucie do remisu z BKS Bochnia.

 

26.04.2014 (AB)

Przed spotkaniem zdecydowanym faworytem byli gospodarze, bowiem oba zespoły zajmują w tabeli miejsca na przeciwległych biegunach. Garbarnia jest trzecia, a BKS jedenasty. Juniorzy Bocheńskiego znajdują się w strefie zespołów walczących o utrzymanie w Małopolskiej Lidze Juniorów Starszych.

 

Goście przetrzymali napór Brązowych w pierwszym kwadransie, i z każdą chwilą coraz groźniej kontrowali.

Prowadzenie gospodarzom mogła przynieść akcja z 9 minuty: Kozik zagrał do Gigonia, ten dośrodkował do Biernacika, który strzałem z woleja posłał piłkę minimalnie obok słupka.

 

W 24 minucie po szybkiej kontrze gości Styrna na wślizgu pokonał Paździora, po dośrodkowaniu D. Pilcha.

Garbarnia miała bardzo dobrą okazję do wyrównania w 32 minucie, po akcji Łatki z Kozikiem Gigoń strzelał głową z 5 metrów, ale Jaszczyński był na posterunku. W 34 minucie Biiernacik posłał piłkę obok słupka po dośrodkowaniu Kozaka. Natychmiastowy kontratak gości przytomnie przeciął Paździor. W 38 minucie po rzucie rożnym Kozika Biernacik główkował obok bramki. W 40 minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Mus, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez P. Pilcha.
W 44 minucie Pabiś głowkował w słupek, piłka wróciła na przedpole i goście wyprowadzili szybką akcję, po której w dogodnej pozycji znalazł się Mus, ale z jego strzałem poradził sobie Paździor, parując piłkę na róg.

 

Poczynania piłkarzy w drugiej połowie determinował wynik spotkania. Garbarze musieli się odkryć i poświęcić więcej sił na akcje ofensywne, goście spokojnie czekali na okazję do kontry. W 57 minucie przy linii bocznej pola karnego znalazł się z piłką Styrna, ale zbyt długo zwlekał z decyzją i zakończył podaniem do Miszczaka, a jego ostry strzał obronił Paździor. W tej sytuacji Styrna więcej by zdziałał, gdyby zdecydował się na indywidualną akcję.

 

W 61 minucie po kapitalnej akcji gości w duecie Kaczmarczyk - Styrna, ten drugi lobował Paździora, piłka - na szczęście dla Brązowych - wylądowała na górnej siatce bramki. W 67 strzał z rzutu wolnego z 25 metrów Dolczaka z trudem obronił Jaszczyński. W 69 minucie po raz kolejny próbował z dystansu Dolczak, tym razem niecelnie.

 

Z upływem czasu goście opadli z sił i częściej ograniczali się tylko do pilnowania własnego przedpola. Czynili to na tyle mądrze, że Młode Lwy długo nie mogły znaleźć recepty na zdobycie choćby wyrównującej bramki. Udało się to dopiero w 86 minucie. Palczewski zagrał na prawą stronę do Łatki, ten próbował strzelać, odbita piłka trafiła pod nogi Rakowskiego, który zdołał umieścić piłkę w siatce.

 

"Jeśli nie możesz wygrać meczu, to go przynajmniej zremisuj" - tak mawiają piłkarze i trenerzy. Dziś juniorom Garbarni ta sztuka się udała, na cztery minuty przed końcem spotkania doprowadzili do wyrównania, choć ich gra długo przypominała bicie głową w mur. Drużyna przeciwnika zaprezentowała się na Rydlówce bardzo dobrze, a jej mocną stroną były błyskawiczne kontry.

 

Bezbłędnie prowadzili zawody sędziowie, co w takim meczu, jak dzisiejszy, nie jest zadaniem łatwym. Dużo było bowiem na boisku sytuacji stykowych, kilkakrotnie "iskrzyło" pomiędzy rywalami, ale Wojciech Curyło z asystentami potrafił w porę zapanować nad nadmierną adrenaliną zawodników.

 

 

 

 



Galerie zdjęć





Sponsor najmłodszych piłkarzy






Partnerzy medialni






Sportowe Tempo



MAŁOPOLSKA TV