II LIGA

GARBARNIA WALCZĄCA, CHOĆ POLEGŁA

 

 

GARBARNIA - CONCORDIA Elbląg 1:2 (1:1)

0-1 Damian Szuprytowski 10, 1-1 Marcin Siedlarz 30, 1-2 Jakub Zejglic 81.

 

Tomasz Krawczyk oraz Piotr Szubielwski (Łódź) i Przemysław Szabat (Warszawa).

Arbiter techniczny: Marcin Paraszkiewicz (Łódź).

 

Uwakwe - Zoch, Sadowski, R. Stępień, Loda.

 

 GARBARNIA: Jękot - Byrski, Haxhijaj, Kalemba, Talaga (82 Krzeszowiak), Leszczak, Zelek (72 Abdalla), Uwakwe ,
Siedlarz , Fedoruk (78 Nwachukwu), Cichy.

 

CONCORDIA: Zoch - Lepczak, Sadowski , Sambor, Bogdanowicz (71 Loda ), Kiełtyka (81 Lewandowski), R. Stępień , Zawierowski (56 Uszalewski), A. Stępień, Szuprytowski , Korzeniewski (58 Zejglic ).

 

 

Marcin Siedlarz kapitalnym strzałem zza pola karnego zdobył w 30 minucie wyrównującego gola.

 

Filip Zelek walczy o piłkę z Filipem Zawierowskim, w tle Adrian Jękot.

 

 19.04.2013 (AB)

Brązowi przegrali na Suchych Stawach z Concordią Elbląg 1-2 w spotkaniu, w którym walczyli jak przystało na Młode Lwy. Tak grającą Garbarnię chciałoby się oglądać w każdym ligowym meczu. Niestety, porażka bardzo mocno skomplikowała sytuację naszej drużyny w drugoligowej tabeli.

 

Mecz z elbląską drużyną był pojedynkiem o przysłowiowe "sześć punktów". Wygrywając go, Concordia powiększyła swoją przewagę punktową nad strefą spadkową, którą - niestety - otwiera Garbarnia. Jednak pomimo porażki podopieczni trenera Marka Motyki pokazali na boisku charakter. Zabrakło naszym zawodnikom łutu szczęścia, bowiem rzadko się zdarza w piłkarskich potyczkach, aby piłka nie wpadała do bramki rywali w sytuacjach, jakie sobie dziś Brązowi stworzyli.


Bliscy pokonania Hieronima Zocha byli po przerwie między innymi Marcin Siedlarz, Łukasz Cichy (z najbliższej odległości), Krzysztof Kalemba (jak zwykle z rzutu wolnego) i Hassan Abdalla, po którego strzale piłka trafiła w słupek.

Atakując i dążąc do zmiany wyniku zespół Garbarni narażał się na kontry, z których jedną bezlitośnie wykorzystali goście.

 

W bramce Młodych Lwów wystąpił Adrian Jękot i pokazał, że zna swój fach. Kilka razy pewnymi interwencjami zażegnał niebezpieczeństwo, a przy strzale Zejglicia był bez szans. Gol - podobnie jak uderzenie Marcina Siedlarza - filmowej urody. Edward Kasztelaniec, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Garbarni, powiedział po meczu krótko: "Mecz dobry, ale wynik zły".

 

Oczywiście w wypowiedzi pana Edwarda zamiast słowa "zły" padło całkiem inne, które ze względu na swą dosadność, a także na obecność wśród czytelników serwisu przedstawicielek płci pięknej i młodzieży, nie nadaje się do publikacji. Jednak akurat po dzisiejszym meczu użycie takiego określenia najlepiej oddaje sens tego, co działo się na boisku.

 

Zdjęcia Uli Rymarczyk:

 

Zdjęcia Tomka Burdy:

 

Skrót Mateusza Ciołkosza:

 

 

Skrót meczu oraz konferencja prasowa Garca TV:

 

 

 

 

*********************************************************

 

 

 Klasyka futbolu, czyli gdy „setek” nie zamienia się na gole…

 

Relacja Pana Jerzego Cierpiatki:

 R. Stępień zaraz po pierwszym gwizdku ostro uderzył na bramkę Jękota, którego interwencja była nienaganna. Concordia, tak jednak czy inaczej, rzuciła hasło, że zamierza w Krakowie powalczyć o pełną pulę. Potwierdzeniem tego było wykonanie bardzo groźnej centry właśnie przez R. Stępnia, Jękot ponownie był na posterunku. Chwilę później już nie było zmiłuj… Goście przeprowadzili pierwszorzędną akcję, Kiełtyka idealnie dograł w poprzek do Szuprytowskiego, który ulokował piłkę w siatce. Stało się jasne, że Garbarnia raz jeszcze źle weszła w mecz.

 

 W 15. minucie wyraźnie nad poprzeczką strzelał Siedlarz i był to pierwszy, choć bardzo delikatny zwiastun zmiany sytuacji. Wprawdzie Concordia odpowiedziała za moment bardzo niebezpiecznie, zaś w 26. minucie Korzeniewski przegrał nader istotny pojedynek z Jękotem (a w ostatniej chwili został uprzedzony A. Stępień), ale gra Garbarni ulegała systematycznej poprawie.

 

 Jeszcze przed stuprocentową okazją Korzeniewskiego groźnie szarżował prawą flanką Cichy, zamykający akcję strzał Kalemby był za wysoki. Z kolei dwukrotnie szarżował Siedlarz. W 29. minucie Cichy zagrał do Leszczaka, zaś Uwakwe wydawał się być idealnie ustawiony tuż przed bramką. Któryś z defensorów Concordii cudem uratował drużynę od nieszczęścia, choć Uwakwe - obojętnie jak - powinien dopełnić formalności.

 

 Sekundy później Zoch w końcu skapitulował, po dograniu piłki przez Cichego i pięknym strzale Siedlarza w prawy górny róg. Już przy stanie 1-1 Zelek podał do Fedoruka, po rykoszecie był korner. Tylko korner, skoro piłka przeszła tuż obok słupka.

 

 Ciekawa akcja Siedlarza z Fedorukiem stanowiła uwerturę drugiej połowy. W 55. minucie Siedlarz i Leszczak stworzyli kolosalne zamieszanie na przedpolu Zocha. Za chwilę niepotrzebnie włączył się do akcji Cichy. Niepotrzebnie, bo doskonale ustawiony Siedlarz nie tkwił na ofsajdzie. Zaraz po wejściu na boisko Zejglic dał z wolnego zatrudnienie Jękotowi. To samo w stosunku do Zocha uczynił Kalemba. Po strzale Siedlarza zyskała Garbarnia kolejny rzut rożny. Z kolei Kiełtyka nie skorzystał z asysty Zejglica.

 

 W 73. minucie rozegrała się scena o kluczowym znaczeniu dla wyniku. Fedoruk wycofał piłkę do Cichego i ten miał przed sobą pustą bramkę. Zwłoka nader skutecznego egzekutora na wiosnę (trzy gole w tyluż występach) była całkiem zbyteczna i zarazem bardzo kosztowna. Zamiast piłki w siatce był zaledwie korner, co nie stanowiło żadnego ekwiwalentu… A Concordia wróciła naprawdę z baaardzo dalekiej podróży…

 

Cała relacja:

 

 

 



Galerie zdjęć





KIBICÓW  wspiera




Magillo



Partnerzy medialni




Sportowe Tempo



MAŁOPOLSKA TV

 

Brązowo Biali

LifeSport



Scena Kraków