| 
Strona startowa
Wielkie
mecze
Garbarnia - Wisła 3:3
Garbarnia-Górnik 3:2
|
|
|
Garbarnia - Wisła 3:3
Na taki mecz należało zajechać z fasonem... Dębnicki kioskarz, pan Winiarczyk wsiadł
wraz z braćmi Kowalami do taksówki, choć mieli stadion Garbarni o rzut kamieniem. W
początkach września 1964 roku składała wizytę na Ludwinowie Wisła. Choć akurat
pierwszy raz w historii zdegradowana do drugiej ligi - "Biała Gwiazda"
wzbudzała respekt. Jak oprze się atakom "brązowych" słynny tercet
defensorów: Fryderyk Monica, Władysław Kawula, Ryszard Budka? Naoczni świadkowie
wydarzeń szacują frekwencję na 25 tysięcy widzów. Tłum był wręcz niesamowity;
rozpoczynająca rok szkolny młodzież mogła wyłącznie na podstawie legitymacji
uczniowskich uczestniczyć w wielkim wydarzeniu. Gospodarze desygnowali do gry
następujący skład: Andrzej Kierdaj, Mieczysław Kurek, Andrzej Karpiel, Andrzej
Wełniak, Czesław Kwiatkowski, Andrzej Kucharczyk, Maciej Gigoń, Józef Browarski, Jerzy
Odsterczyl, Mieczysław Weiss, Robert Gadocha. W ekipie Wisły pojawili się natomiast:
Leśniak, Monica, Kawula, Budka, Zalman, Kotlarczyk, Sykta, Gach, Rusinek, Wójcik,
Studnicki (Pstruś). Garbarnia, występując w koszulkach w biało-brązowe pasy (w takich
w 1931 r. zdobyła mistrzostwo Polski), rozpoczęła grę z rozmachem, zdobywając już w
4. minucie prowadzenie po silnym strzale Gigonia. Paradoks - pełen polotu
prawoskrzydłowy pokonał Bronisława Leśniaka przyziemnym strzałem z lewej nogi, co w
wykonaniu Gigonia absolutnie należało do rzadkości. Jednak niebawem odpowiedziała
Wisła dwiema bramkami Józefa Gacha. Przy jednym z goli poważny błąd popełnił w
"świątyni" Garbarni Kierdaj. Do przerwy zatem "Biała Gwiazda"
prowadziła 2-1, ale clou programu dopiero miało nastąpić. Najpierw zaskakującym
strzałem z dalekiego dystansu popisał się Kucharczyk. Broniącemu w szkłach
kontaktowych Leśniakowi zawsze dokuczały problemy ze wzrokiem. Na tym nie koniec
ogromnych emocji. Oto przy stanie 2-2 pełen determinacji rajd przeprowadził Andrzej
Sykta, który - kilkakrotnie tracąc i odzyskując piłkę - uparcie zmierzał do celu. W
końcu osiągając go. Kierdaj skapitulował po raz trzeci. Kiedy od końcowego gwizdka
dzieliły tylko sekundy, rozpaczliwy atak Garbarni odniósł remisowy skutek, Robert
"Józek" Gadocha doprowadził do zasłużonego podziału punktów. W niemal
zgodnej opinii komentatorów (jak zwykle trochę kręcił nosem redaktor Sportu,
Stanisław Habzda) był to mecz na poziomie pierwszoligowym. Fani Wisły byli
święcie przekonani o ofsajdzie Gadochy, kibice Garbarni w ogóle nie przyjmowali tego do
wiadomości. Pewne jest za to, że bodaj najlepsze zdjęcia w bogatej karierze wykonał
tamtego dnia fotoreporter Tempa, Wiesław Książek. Zwłaszcza fotkę, na
której Gigoń uprzedza Monicę, a w tle dostojnie oczekuje ludwinowskiej fety Wawel...
Jerzy Cierpiatka
|