Garbarnia - Górnik Zabrze 3:2
Bez wątpienia było to w historii Garbarni wydarzenie półwiecza... Jesienią 1966 roku
"brązowi" wylosowali... mistrza Polski — Górnika Zabrze! Znakomity zespół,
który nie miał wówczas sobie równych na krajowej arenie. Wystarczy nadmienić, że w
tym okresie aż pięciokrotnie z rzędu wygrywał Górnik rywalizację na ekstraklasowych
boiskach. Zabrzanie dysponowali całą plejadą wspaniałych graczy, etatowych
reprezentantów Polski (Ernest Pohl, Roman Lentner, Włodzimierz Lubański, Stanisław
Oślizło, Jan Kowalski, Erwin Wilczek, Jan Gomola, Zygfryd Szołtysik czy nieobecni na
murawie ludwinowskiego stadionu Hubert Kostka i Jerzy Musiałek). Za sprawy szkoleniowe
odpowiedał doskonały fachowiec, Węgier Géza Kalocsay. Ówczesną potęgę Górnika
wyznaczała ponadto postać wszechwładnego prezesa, Eryka Wyry.
Bezpośrednio przed wizytą na Ludwinowie Górnik awansował do drugiej rundy klubowego
Pucharu Europy, dzięki wygraniu dodatkowego meczu w Budapeszcie eliminując berliński
Vorwaerts. Na pucharowej drodze zabrzan stał następny przeciwnik, CSKA Sofia. Jak
Garbarnia miała się oprzeć atakom absolutnego suwerena w rodzimym futbolu?
7 listopada na wypełnionym 20 tysiącami widzów stadionie ludwinowskim pojawili się
następujący gracze:
GARBARNIA: Andrzej Kierdaj - Eugeniusz Prokopowicz, Andrzej Karpiel, Czesław Kwiatkowski
- Marek Konopka, Andrzej Kucharczyk - Czesław Paciorek, Jerzy Odsterczyl, Józef
Browarski, Jerzy Jasiówka, Maciej Gigoń.
GÓRNIK: Gomola - Gwosdek, Oślizło, Kuchta - Kowalski (Strączek), Szołtysik - Olek,
Wilczek, Lubański, Pol, Lentner.
Już w 10. minucie, po nieodgwizdanym faulu na Kierdaju, Lubański uzyskał prowadzenie
dla zabrzan. Wydawało się wtedy, że następne bramki dla mistrzów Polski są tylko
kwestią czasu. W 20. minucie Jasiówka oddał pierwszy strzał na bramkę Gomoli. Od tego
momentu "brązowi" poczynali sobie coraz śmielej, aż wreszcie w 43. minucie,
po akcji Paciorek - Kucharczyk - Odsterczyl, piłkę otrzymał Jasiówka i nieuchronnie
posłał piłkę do siatki. Do przerwy 1-1. Już ten wynik stanowił dużą
niespodziankę. Ale jeszcze nie sensację...
Tuż po przerwie Garbarnia przeprowadziła dwie składne akcje, po których Maciej Gigoń
próbował zaskoczyć golkipera gości. Bezskutecznie. To co nie udało się
"garbarzom", powiodło się Lentnerowi, który w 66. minucie dobił piłkę,
wykorzystując duży błąd popełniony przez Kierdaja. Ale trzy minuty później było
już 2-2, na listę strzelców wpisał się Gigoń. W 71. minucie sam na sam z Gomolą
znalazł się Odsterczyl, ale tym razem bramkarz Górnika nie dał się zaskoczyć
"Suchemu". Za to chwilę później Odsterczyl przejął podanie Gwosdka do
Gomoli i uzyskał zwycięską bramkę. Sensacyjny wynik już nie uległ zmianie!
Tytuły w prasie sportowej mówiły wszystko: Sensacja w Krakowie. Garbarnia - Górnik
3-2 (1-1), Puchar Polski bez mistrza Polski, Największy sukces Garbarni
w tym 10-leciu!... Zaś w pomeczowym komentarzu na łamach krakowskiego Tempa
można było przeczytać, iż ludwinowska jedenastka udowodniła, że tkwią w jej
szeregach olbrzymie możliwości, które niestety z różnych przyczyn nie zawsze są w
pełni wykorzystywane. Były takie momenty gry, kiedy "garbarze" nie tylko
przewyższali swoich znakomitych rywali, ale wręcz ośmieszali bezradnych na ich
poczynania "górników".
Inną formę nobilitacji stanowiła lektura wówczas potężnego katowickiego Sportu.
Na tytułowej stronie popularnej gazety znalazły się wielkich rozmiarów zdjęcia z
dramatycznego meczu, w którym Lubański, Pohl czy Szołtysik zostali usunięci w cień
Jasiówki, Gigonia, Odsterczyla, Kucharczyka czy już 35-letniego seniora, Browarskiego...
Na pucharowych boiskach działy się już różne cuda — komentował zaskoczony
Sport. Żeby jednak za jednym zamachem rozstało się z Pucharem już w pierwszym
rzucie pół ekstraklasy, z mistrzem Polski na czele, tego kroniki rozgrywek nie
notowały. Na czele zawiedzionych kroczył Górnik Zabrze. Przyjechał do Garbarni w
składzie, w którym rozstrzygnął na swoją korzyść barażowy pojedynek o wejście do
II rundy Pucharu Europy z Vorvaertsem, mistrzem NRD. Można więc było oczekiwać awansu
mistrza Polski do 1/8 PP. Górnicy nie wykorzystali jednak kilku pozycji strzałowych.
Znacznie lepiej pod bramką Gomoli spisywali się "garbarze" i w rezultacie
zabrzanie przegrali 2-3. Pięciokrotni finaliści Pucharu Polski zakończyli już swój
udział w XII edycji rozgrywek.
Zakończyli akurat na Ludwinowie.
Jerzy Cierpiatka