Bronisław Jakubik


Matthews w bramce

Polskim Matthewsem można nazwać Bronisława Jakubika. W kwietniu 1971 roku skończył 57 lat i nadal grał jak młodzieniec, broniąc bramki zespołu oldboyów Krakowa w meczach międzymiastowych, które po wojnie zwykło się organizować z okazji różnych rocznic lub innych uroczystych okazji.

Już sama „długowieczność" Jakubika w pierwszej drużynie Garbarni zasługuje na szczególne podkreślenie: grał od 1936 r. (poprzednio już 3 lata w A-klasowej Wolance) do 1951 r. Nie koniec na tym. Bronisław Jakubik od jesieni 1951 do końca 1953 broni, i to z decydującym dla drużyny skutkiem, barw II-ligowej Gwardii (później Błękitni) w Kielcach, następnie przez 2 lata Bieżanowianki (liga okręgowa), którą zarazem trenował. Jeszcze w 1956 r., kiedy w prowadzonej przez niego A-klasowej Mydlniczance bramkarz doznał kontuzji ręki, Jakubik, mimo że sam bez treningu, zastąpił go z powodzeniem, obroniwszy nawet karnego w meczu wygranym 1:0 z Bocheńskim KS. A kiedy „jego" Garbarnia znalazła się nagle właściwie bez bramkarza (Stroniarz jeszcze był w Legii, a Liszka złamał rękę), Bronisław Jakubik zgłosił gotowość obrony barw swojego Klubu; podpisał na nowo deklarację zawodniczą, podjął treningi i występował jako przynajmniej rezerwowy młodego Kierdaja. Był to rok 1958 — a więc 25 rok występów Jakubika w roli bramkarza.

Grał Bronek Jakubik w Garbarni za czasów okupacji, bronił barw osobliwego zespołu, jakim była, złożona niemal wyłącznie z byłych reprezentantów Polski, drużyna „Oldboye Kraków", która w 1957 r. walczyła o wejście do 1/8 finału Pucharu Polski i odpadła dopiero w rewanżowym meczu z I-ligową Polonią w Bydgoszczy. W zespole oldboyów oklaskiwaliśmy go w 13 (!) lat później na stadionie Cracovii, kiedy w zorganizowanym przez redakcje Expressu Wieczornego i Echa Krakowa meczu Kraków-Warszawa (4:2), o wiele młodsi piłkarze stolicy zdołali strzelić mu 2 bramki dopiero z karnych!

Bronek zachował młodzieńczą sylwetkę, taką samą, jaką miał np. w 1938 r., kiedy występował po raz pierwszy w reprezentacji Krakowa walczącej skutecznie w Belgii z „Diables Rouges", nieoficjalną reprezentacją tego kraju; taką samą, jaką miał dokładnie w 10 lat potem, kiedy powołany został do drugiej reprezentacji Polski przeciw Węgrom i do pierwszej przeciw Danii. Był w tym okresie u szczytu formy, co podkreślała nawet prasa śląska, np. tytułując sprawozdanie z meczu Garbarni w Chorzowie (0:1): „Pojedynek Ruchu z Jakubikiem". Właśnie wtedy, w 1948 r., Bronek Jakubik, mając u boku sporego już syna Henia, uhonorowany został przez Zarząd z okazji rozegrania czterystu (już wówczas!) meczów w barwach ludwinowskiego Klubu.

Równie świetnym bramkarzem był Bronisław Jakubik w zespole piłki ręcznej Garbarni od 1936 r. do chwili rozwiązania sekcji w 1948 — a następnie w AZS-ie i Wiśle.

Jakubik nie ograniczał się w sporcie do roli zawodnika, czy trenera. W 1933 był jednocześnie i zawodnikiem, i założycielem KS Wolanka. W 23 lata później, skoro Garbarnia, spadając do ligi okręgowej, znalazła się „na dnie" swojej historii — Jakubik zgłosił się jako działacz i przepracował w Zarządzie dwie kadencje w latach 1959-61.

Z tak długą i różnorodną karierą „polskiego Matthewsa" kontrastuje skromność w sposobie bycia Bronka Jakubika. Może i dlatego jego zasługi dla piłkarstwa, jego przykładowa ofiarność i ambicja godna mistrza sportu — nagrodzone zostały jedynie dyplomem uznania przy okazji 25-lecia Krakowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej i Złotą Odznaką 40-lecia KOZPN?...

Jan Rotter